Raczej nie będzie oryginalne pokazywanie tego zdjęcia, ale co tam! Zdjęcie OK. A kiełbaski wyciągnięte, reklamówka porzucona koło auta bo jej właściciel nie ma czasu na jakieś tam zbieranie reklamówek po sobie – a co! Ktoś fajne hasełko rzucił: „do reklamówki dają auto gratis!”.
No i dojechali zdrowi cali!!!! My to pół biedy ale nasze cacka to sie mogły uszkodzić bo grunt był nierówny i koleiniasty. Mam nadzieję, że żadna się nie uszkodziła, beemka oczywiście
Jechaliśmy i jechaliśmy, przez wioski przez pola, za siedmioma górami za siedmioma rzekami – no dobra! Bez przesady, nie było tak źle! Dziwowiskiem była nasza kolumna: „Co to jest!?” „ Co się dzieje? Wojna będzie?” No może znów przesada! hehe
W końcu wyruszyliśmy ładną kolumną na upragnionego grilla. Ludziska tak zgłodnieli, że na jechali czerwonym , no ale cóż, to było emergency – z głodu można też umrzeć, nie?!
Na Podpromiu już czekało kilka osób ze swoimi cudeńkami. Trochę wymiany zdań, trochę chwalenia się 'a ja z tego grata zrobiłem takie cacko'; więcej osób dojechało, mniej odjechało (szkoda, że nie ci którzy kobietom ręki nie podają). Ale co tu dużo gadać - najwięcej czasu spędziliśmy pod Tesco czekając aż komuś naprawią jakąś kontówkę hehehe................